Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Alberta Chmielowskiego

Bank Spółdzielczy 05 8589 0006 0210 0250 4646 0001

TRANSMISJA NA ŻYWO

Wszystkie dane osobowe zamieszczone na stronie internetowej parafii są umieszczone wyłącznie za zgodą osób zainteresowanych.

 

Porządek Mszy św: Niedziela i Święta 8.30, 10.45, 16.00

 

Parafia św. Brata Alberta w Librantowej

16 marca 2020

III Kazanie Pasyjne

Rodzice: skarb i zobowiązanie

[IV Przykazanie Boże]

 

Siostry i Bracia postępujemy w medytacji modlitwy Gorzkimi Żalami. Dzisiaj szczególną uwagę zwróćmy na Matkę Bolesną. Wyśpiewaliśmy przed chwilą słowa o niezwykłej duchowej jedności, jaka jest między matką a synem, między matką a dzieckiem. Wyśpiewaliśmy słowa o niezwykłej miłości i współodczuwaniu Matki Bożej z Jezusem. Na krzyżu umiera Jezus, pod krzyżem umiera i łamie się na pół serce Matki. Tak bardzo w tym miejscu pasują słowa, które umieszczone mamy przed ołtarzem w dekoracji wielkopostnej. Nie ma takiej drogi miłości, nie ma takiej drogi powołania, na której nie stałby jakiś krzyż i boleść. I nie ma takiego krzyża, takiej boleści, których nie dźwignęłaby miłość. Miłość Matki do Syna, miłość matki do dzieci kierują nas do tematu naszego dzisiejszego rozważania. Tematu rodziców i rodziny, a więc IV Bożego przykazania. Czcij ojca i matkę swoją… abyś długo żył i dobrze ci się powodziło na ziemi.

Podczas naszych zamyśleń sięgamy do nauczania św. Jana Pawła II, szczególnie do Jego pielgrzymki z 1991 r., podczas której przypominał nam fundamenty wiary – Dekalog. Podczas Mszy św., którą sprawował w Kielcach na lotnisku w Masłowie, Jan Paweł II przypominał ważność IV Przykazania Bożego. Zauważył, że IV Boże Przykazanie następuje zaraz po tych, które odnoszą się do Boga. Stoi jakby na granicy rzeczywistości boskiej i ludzkiej. „Łączy stosunek do Boga ze stosunkiem do człowieka”.

Mówił wtedy: Już to samo wskazuje na kluczowe znaczenie rodziny. Przykazanie zobowiązujące człowieka do czci rodziców, ojca i matki, zabezpiecza podstawowe dobro ludzkiej wspólnoty. Rodzina bowiem znajduje się u podstaw wszystkich ludzkich wspólnot, wszystkich społeczności i społeczeństw. Rodzina jest bowiem wspólnotą najpełniejszą z punktu widzenia więzi międzyludzkiej. Nie ma więzi, która by ściślej wiązała osoby, niż więź małżeńska i rodzinna. Nie ma innej, którą można by z tak pełnym pokryciem określić jako "komunię". Nie ma też innej, w której wzajemne zobowiązania byłyby równie głębokie i całościowe, a ich naruszenie godziłoby bardziej boleśnie w ludzką wrażliwość: kobiety, mężczyzny, dzieci, rodziców. Słowa czwartego przykazania skierowane są do dzieci, do synów i córek. Mówią: "Czcij ojca i matkę". Z równą siłą jednak odnoszą się do rodziców: "Pamiętaj, abyś prawdziwie zasługiwał na tę cześć". Bądź godny imienia ojca! Bądź godna imienia matki!

Siostry i Bracia piękna jest cała homilia o IV Bożym Przykazaniu, o małżeństwie rodzinie i jej roli w życiu społecznym. Warto ją sobie przypomnieć… przeczytać… wysłuchać. Gorąco zachęcam…

Czcij ojca i matkę…

Rodzice… każdy z nas ma rodziców. Kto mi tuż przed snem. Nucił bajki baj baj... I kto przybiegał z bzem. Kiedy maił się maj. Kto wybaczał mi. Każdą złość, każdy błąd. Gdy kryłam wielkie łzy. W domu najmniejszy kąt. Cudownych rodziców mam. Cudownych rodziców mam! Odkryli mi każdą z dróg. Po, której szłam. Mam cudownych rodziców…

Na wielu weselach słyszałem, jak „młodzi” – w podziękowaniu swoim rodzicom – dedykują im właśnie te słowa piosenki Urszuli Sipińskiej. Głęboko wierzę, że w tamtych chwilach młodzi z serca doceniają ogrom trudu, wysiłku i pracy swoich rodziców, który włożyli w ich wychowanie. I wierzę, że faktycznie myślą o swoich rodzicach, jako o osobach cudownych. A my… dzisiaj sięgając myślą naszych rodziców… Mamy… Taty… Czy są w mojej pamięci… uczuciach cudowni???

Drodzy ja sam ciągle tłumaczę i dzieciom i młodzieży mniej więcej tak: Patrz… wszystko co masz do tej pory, otrzymałeś od rodziców. Zaczynając od największego daru jaki posiadasz – życie. To, że jesteś, że żyjesz, że możesz cieszyć się tym światem to ich zasługa. I choćby dla Ciebie nie zrobili nic więcej, to ten największy dar masz od nich. Życie masz od nich. Rodzice jednak o wiele więcej dają… opiekują się i troszczą od pierwszych dni twojego życia… czuwają kiedy przychodzi choroba… pielęgnują ubierają, wyposażają we wszystko co potrzebne gdy przychodzi szkoła. Zabiegają o twój dach nad głową, o to żebyś miał co jeść i pić, w co się ubrać… wszystko wszystko masz od nich, i powiedz… jak ty im za to dziękujesz? I przekonuję zawsze i dzieci i młodzież, że szacunek, posłuszeństwo, pomoc w domu to najlepsze podziękowanie dla Was, Rodziców. Dzieci, młodzi, którzy tego słuchacie pomyślcie o tym teraz przez chwilę… czy jesteście wdzięczni rodzicom…

Wiemy, że rodzicielska miłość jest ogromna. Rodzice z miłości do dzieci są w stanie robić rzeczy niezwykłe, są zdolni do największych poświęceń. Ostatnio przeczytałem historię życia ks. Romana Daca. Przeżył 89 lat. Mawiał, że jego mama urodziła go dwa razy. Urodził się koło Stanisławowa, na dawnych ziemiach Polskich w 1905 r. Kiedy rozpoczęła się wojna polsko – bolszewicka przerwał szkołę i poszedł walczyć. W niepodległej Polsce zdał maturę i wybrał służbę wojskową. Został podporucznikiem artylerii. Po kilku latach służby wstąpił dopiero do seminarium i został księdzem. Szybko otrzymał probostwo, pełnił też funkcję kapelana wojsk na Podolu i Wołyniu. Kiedy wybuchła II wojna światowa organizował oddziały partyzanckie. Na plebanii w Nowosielcach wraz z osobami pracującymi około gospodarstwa mieszkała Mama ks. Romana. W nocy z 28/29 września1943 r. przyszli ukraińscy nacjonaliści, banderowcy. Przyszli z wyrokiem śmierci na ks. Romana za jego działalność wojskową. Pierwsza zareagowała Matka ks. Romana. Dobrze przeczuwała po co przychodzą Ukraińcy. Niemal siłą wepchnęła swojego syna do piwnicy pod kuchnią, zamknęła drzwi, a na ich miejsce przesunęła szafę. Szafę ogromną, taką, którą normalnie przesuwać musiałoby dwóch trzech mężczyzn. Nadludzka siła z miłości matczynego serca. Ukraińcy przeszukali całą plebanię i nawet do głowy im nie przyszło, żeby zaglądać pod tą szafę, że tam pod nią coś może być. Matka ks. Romana tej nocy nie przeżyła, była torturowana i w końcu została zamordowana – nie wydała gdzie ukrywa się syn. A on, on słyszał wszystko spod podłogi. Stąd te jego słowa, że Mama urodziła go dwa razy, dwa razy dała mu życie, tracąc swoje.

Miłość matki jest ogromna i niesamowita, każdej matki, każdego ojca. I nasi rodzice nie raz przekraczali swoje naturalne siły dla nas. Czasem nawet nie wiemy jakich wyrzeczeń, ile samozaparcia, zmiany planów życiowych dokonali nasi rodzice. Dla nas i ze względu na nas, swoje dzieci. Wielu Rodziców, Matek i Ojców to bohaterowie na miarę Judyma czy Siłaczki. jakże wielu starszych naszej miejscowości, wysiłkiem swoich rąk, pracy i wyrzeczeń budowali Librantową, przygotowywali nam miejsce. W ich trud wchodziliście wy, ich dzieci, wnuki. To pokolenie powoli odchodzi, i trzeba im dawać miejsce w pamięci i wdzięczności, życzliwości, póki możemy się nimi cieszyć. Dlatego tak ważny i potrzebny klub seniora i obecność starszych w naszej lokalnej historii.

Bo - przede wszystkim – Siostry i Bracia trzeba nam mocno rozumieć, że IV Boże przykazanie nie jest tylko dla dzieci. Ono jest na pierwszym miejscu dla dorosłych. Dorosłym Bóg je dał na Synaju. Wiemy dobrze, że o wiele trudniej niejednokrotnie jest być dorosłym dzieckiem swoich rodziców. Przykazanie Boże nakłada na nas obowiązek posłuszeństwa i czci wobec Rodziców. Posłuszeństwo i cześć to dwie różne sprawy. Posłuszeństwo to sfera zewnętrzna, cześć dotyka głębiej, serca.

Drodzy Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina dorosłym już dzieciom o ich odpowiedzialności wobec rodziców. W miarę możności powinny one okazywać im pomoc materialną i moralną w starości, w chorobie, samotności lub potrzebie. Jezus przypomina o tym obowiązku wdzięczności (KKK 2218). I tu w naszej parafii mamy przepiękne przykłady troski dzieci o swoich starszych rodziców. Idąc z kolędą nie raz budowałem się tymi obrazami. W tej trosce, zajmowaniu się, opiece nas nimi jest miłość i wiara. Wiemy jak wiele trudu niejednokrotnie wymaga troska o starszych chorych rodziców, czasem podporządkowaniu swojego życia temu pielęgnowaniu rodziców. Jest tu jakaś wymiana darów, tak jak oni się nami opiekowali w niemowlęctwie i dzieciństwie, tak my teraz im to oddajemy.

Drodzy Siostry i Bracia przypominajcie sobie często te słowa z Księgi Mądrości, niosące otuchę i siłę:

Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził. Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce. (Syr 3, 2-6). I dalej słowa bardzie wymagające i wzywające: Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił). Kto porzuca ojca swego, jest jak bluźnierca, a przeklęty przez Pana, kto pobudza do gniewu swą matkę. (Syr 3,12-13. 16)

A nawet gdyby rozum stracili…Ty miej wyrozumiałość – bo jesteś w pełni sił, bo otrzymałeś od nich kiedyś wszystko i teraz z miłości oddajesz. Wiemy jak bardzo choroba, starość, miażdżyca może odebrać i zaciemniać umysły naszych rodziców i dziadków. Czasem aż do utraty rozeznania, nie poznają swoich dzieci, rzucają wyzwiskami, wylewają podane posiłki. Zachowują się złośliwie i na przekór. I chociaż przykro w sercu to trzeba wiedzieć i pamiętać, że to choroba – nie oni. Trzeba czasem morza cierpliwości, pokory, spokoju i świadczyć pomoc, opiekę. Takie czyny miłości miłosiernej dla nich podejmowane liczą się podwójnie.

Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że nie zawsze jest cudownie, że nie zawsze jest pięknie i święcie w naszych rodzinach, i w tych relacjach między rodzicami a dorosłymi dziećmi. Są różne problemy i kłopoty, a to nierówne traktowanie dzieci ze strony rodziców, a to niesnaski w sferze majątkowej, spadkowej, nieporozumienia wynikające z życiowych wyborów. Jakże często zdarza się, że rodzice chcieliby kierować swoimi dorosłymi dziećmi. I to zauważa KKK, w punkcie 2217 czytamy: Wzrastając, dzieci będą nadal szanować swoich rodziców. Będą uprzedzać ich pragnienia, chętnie prosić o rady i przyjmować ich uzasadnione napomnienia. Posłuszeństwo wobec rodziców ustaje wraz z usamodzielnieniem się dzieci, pozostaje jednak szacunek, który jest im należny na zawsze. Ma on bowiem swoje źródło w bojaźni Bożej, jednym z darów Ducha Świętego.

Przykładów wiele można podawać na tą zbytnią nadopiekuńczość rodziców. W Seminarium ciągle zdarzają się przypadki, że rodzice nie zgadzają się na taką drogę syna. Chcieli żeby został np. lekarzem…a ten poszedł do seminarium… no zmarnuje się… I czasem stosują różne chwyty, żeby tego syna przekonać do swoich racji. Takie zachowanie rodziców to uzurpacja nad życiem dorosłego dziecka. Pewno wy sami drodzy znacie takie sytuacje z życia rodzinnego, gdy ktoś nie umie stanąć na swoich nogach, i chociaż już dorosły, i rodzinę założył, to wszystko pod dyktando mamy lub taty.

Dorosłe dzieci wezwane są do szacunku wobec Rodziców, a Rodzice mają oddawać tym samym. Drodzy wszystkie badania socjologiczne jakie są prowadzone wskazują, że naszą największą wartością, i wyników badań wśród młodzieży tyczy się to samo - największą wartością jaką wskazujemy jest Rodzina. Zapewne jest i można wskazywać wiele trudności, jakie pojawiają się w życiu rodzinnym, między rodzicami a dziećmi zwłaszcza tymi dorosłymi. Czasem są i podziały ogromne. Wracają do mnie ciągle słowa, które brzmiały podczas Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia: jeśli choćby jeden z członków rodziny – w trudnych momentach, na życiowych zakrętach, wśród zranień – potrafi z miłosierną miłością patrzeć na drugiego, na rodzica, dziecko, to życie tej rodziny może wypełnić się cudami.

Drodzy Siostry i Bracia, św. Jan Paweł II w swojej homilii o IV Bożym Przykazaniu uwrażliwiał nas: Są to dziedziny jakby szczególnie zagrożone, szczególnie narażone. Szczególnie łatwo w tych dziedzinach, gdzie tak wiele zależy od miłości, od prawdziwej miłości, człowiek ulega egoizmowi i drugich - najbliższych! - czyni ofiarą tego egoizmu. Ten kryzys nie ominął rodziny, nie ominął on, niestety, polskiej rodziny! Dlatego jest przedmiotem szczególnej wrażliwości i szczególnej troski Kościoła.

Drodzy, każdy kryzys rozpoczyna się od małych zaniedbań, które trwają jakiś dłuższy czas. Dlatego teraz w ciszy przed Jezusem Eucharystycznym niech w naszych sercach zabrzmi treść IV Przykazania. Czcij Ojca i Matkę swoją, abyś długo żył i dobrze Ci się powodziło na ziemi. W chwili ciszy zróbmy sobie krótki rachunek sumienia z tego przykazania: Czy w myślach, mowie, uczynkach odnoszę się z szacunkiem do swoich rodziców? Czy będąc już dorosłym synem czy córką, dbam o swoich rodziców? Czy się za nich modlę? Czy znajduję czas na odwiedziny? Czy, jeśli jest taka potrzeba, wspieram ich materialnie? A jeśli są chorzy, to czy znajdują dla nich wystarczająco dużo czasu, ciepła i życzliwości? Jak reaguję na grzech swoich dzieci? Z dezaprobatą? Z przyzwoleniem? Czy będąc ojcem czy matką dorosłych dzieci, szanuję ich niezależność? A może za bardzo się wtrącam w ich życie małżeńskie, w wychowanie dzieci?

Rodzice, rodzina, dzieci to skarb i zobowiązanie. Uczmy się miłości, poświęcenia dla siebie wzajemnie od Świętej Rodziny: Jezusa Maryi i Józefa. Amen.